• Anna Cyklińska

CO WIEMY O SCHIZOFRENII?



Moja „przygoda” ze schizofrenią zaczęła się rok temu. Bardzo poruszyła mnie śmierć Pawła Adamowicza oraz komentarze dotyczące sprawcy „leczącego się psychiatrycznie”. Media bezmyślnie powielały narrację, że osoby chorujące na schizofrenię są niebezpieczne. Wtedy pierwszy raz tak świadomie zaangażowałam się w śledzenie tematu stygmatyzacji, publikując jeszcze na swoim prywatnym koncie.

Traf chciał, że na staż psychiatryczny zostałam przypisana do grupy psychotycznej. Dopiero wtedy, w lutym 2019, pierwszy raz sama zetknęłam się z osobami chorującymi na schizofrenię i po epizodach psychotycznych. Formuła oddziału dziennego pozwalała mi na obserwowanie pacjentów w różnych aktywnościach i poznać prawdziwe, ale różnorodne oblicze tej choroby. Jedni byli wycofani, inni gadatliwi i szukający kontaktu. Przy żadnym z pacjentów nie czułam się niebezpiecznie, żaden z nich nie sprawiał wrażenia bycia „niepoczytalnym”.

Kolejne zrządzenie losu zaprowadziło mnie z początkiem tego roku do ośrodka opieki dziennej, w którym uczestnikami są również osoby ze schizofrenią. Cały czas poznaję nowe aspekty choroby. Przecież zupełnie inaczej pracuje się z pacjentami w aktywnej psychozie, niż z osobami w remisji.

Statystycznie 1 na 100 osób choruje na schizofrenię. To niezwykle złożone spektrum zaburzeń może objawiać się bardzo różnorodnie. Pomyślcie, ile macie znajomych na Facebooku, Instagramie? Zakładam, że kilkaset. Ok. 1% z Waszych znajomych może mieć doświadczenie schizofrenii. I nie ma w tym nic złego, gorszego, niebezpiecznego. Takim osobom należy okazać wsparcie, aktywizować je do działania, uczestnictwa w życiu społecznym.

Do naszego zrozumienia potrzebna jest jednak psychoedukacja, której brakuje w szkole. Osoba doświadczająca zaburzeń schizofrenicznych musi zgłosić się do psychiatry jak najszybciej.


ilustracja: @maryzaleska

11 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie